sobota, 23 kwietnia 2016

000

Chłodne, nocne powietrze przyjemnie owiewało jego twarz. Księżyc w pełni lekko oświetlał boczną ulicę, jednak mężczyzna wcale nie potrzebował jego światła - i bez niego widział wszystko idealnie. Szatyn, ukryty w gęstym lesie, czekał aż nadjedzie jakiś samochód.
"Chyba wybrałem złą drogę..." - pomyślał.
Czekał już ponad godzinę i nic nie zapowiadało, że ktokolwiek zamierza przejechać tą ulicą, w końcu było już późno i większość ludzi dawno spała.
Nagle około 300 metrów dalej usłyszał ryk odpalanego silnika.
"Wreszcie! Czas się zabawić…".
Oczywiście jego plan miał też wady. Kierowca zawsze może odjechać bez udzielania mu pomocy, albo nadjadą dwa samochody pod rząd, wtedy nie mógłby ryzykować, że ktoś go zauważy i przeżyje. Miał też nadzieję, że w pojeździe będzie tylko jedna osoba, wtedy łatwiej będzie upozorować wszystko na wypadek. Mężczyzna podniósł z ziemi kawałek rozbitego szkła i wbił sobie głęboko w dłoń.

Dwudziestoletnia Erica McCall wybiegła szybko z domu. Była już spóźniona, wiedziała, że jeśli wkrótce nie zjawi się na przyjęciu, jej rodzice ją zabiją!
Wsiadła do swojego czarnego Renault i czym prędzej odjechała. Wybrała drogę na skróty, wiodącą przez gęsty las. Nigdy nie lubiła tędy jeździć, za każdym razem gdy musiała przejechać między gęstwinami drzew, dostawała gęsiej skórki.
Włączyła cicho radio i zaczęła nucić pod nosem aktualnie grającą piosenkę. Zdenerwowana nie zauważyła człowieka idącego ulicą, przez co niemalże go potrąciła.
- O mój Boże! - krzyknęła i gwałtownie zahamowała, co sprawiło, że dookoła rozległ się głośny pisk opon. Mężczyzna utykał i zataczał się lekko, a z ręki kapała mu czerwona ciecz. Gdy samochód dziewczyny stanął, o mało go nie uderzając, oparł się o maskę pojazdu, po czym stracił równowagę i upadł. Przerażona spojrzała na drogę, tuż pod jej kołami nieruchomo leżał chłopak, cały ubrany na czarno. Nic dziwnego, że w pierwszej chwili go nie spostrzegła.
Zaczęła się zastanawiać, czy wysiąść z samochodu i podejść do nieprzytomnego. Był chorobliwie blady, a krew sącząca się z jego dłoni wcale nie poprawiała sytuacji, dziewczyna wiedziała, że potrzebował pomocy. Spóźnienie się nie miało dla niej tak wielkiego znaczenia w porównaniu z pozostawieniem kogoś potrzebującego na pastwę losu, dlatego westchnęła głośno aby się uspokoić i wysiadła z auta. Cisza panująca na zewnątrz przerażała ją.
- Hej... Hej, ty... - zaczęła cicho. - Żyjesz? - podeszła do niego na odległość około półtora metra i z nadzieją patrzyła na ciało, mężczyzna jednak ani drgnął. Podeszła dwa kroki bliżej, chcąc sprawdzić mu puls. Nim zdążyła go dotknąć, obcy otworzył szeroko oczy. Kobieta pisnęła, serce podskoczyło jej do gardła.
- Wszystko w porządku? – w świetle dostarczanym przez samochodowe lampy, dokładnie widać było zielone tęczówki chłopaka, który właśnie się w nią wpatrywał. Erice przeszedł zimny dreszcz.
- Nie do końca… - zaczął. – Jestem strasznie głodny – odpowiedział słabym głosem.
- O Boże, jak dobrze, że nic ci nie jest! – ucieszyła się. – Jeśli jesteś głodny, mogę podrzucić cię do miasta, kupię ci coś do jedzenia…
- Tak… Nie wydaje mi się, żeby to pomogło – odparł, podnosząc się do pozycji siedzącej. Wyciągnął szkło z krwawiącej ręki. Dziewczyna zaobserwowała, jak rana błyskawicznie mu się zagoiła.
- Jak… Przecież… To nie możliwe! – wystraszyła się i odeszła kilka kroków do tyłu.
- Spokojnie, zaraz wszystko ci wytłumaczę – szatyn błyskawicznie zjawił się przy pannie McCall.  – Jak masz na imię? – mówił już normalnym tonem, w jego głębokim głosie słychać było lekką chrypkę.
- Er… Erica - przełknęła głośno ślinę, drżąc ze strachu.
- Dobrze, Erico… - spojrzał jej prosto w oczy, kładąc ręce na ramionach kobiety. – Stój proszę spokojnie, nie próbuj uciekać, bo i tak ci się nie uda.
Źrenice bruneta zmniejszyły się nagle do minimalnych rozmiarów, a następnie zwiększyły do maksymalnych i wróciły do normalności. Nieznajomy odszedł trzy kroki do tyłu i przyjrzał się dokładnie blondynce.
- Jesteś bardzo ładna, wiesz? Szkoda, że to właśnie ty się tu zjawiłaś...
- Zrobisz mi krzywdę? - zapytała ze strachem.
- Powiedziałbym, że nie, ale... Zasługujesz na prawdę - serce dziewczyny zaczęło bić jeszcze mocniej, miała wrażenie, że zaraz wyskoczy jej z piersi. Chcąc kupić sobie trochę czasu, zapytała:
- A ty jak się nazywasz? – mężczyzna pokręcił głową.
- Nie zaprzątaj tym sobie teraz głowy kochana – posłał jej delikatny uśmiech. – Zaraz nie będziesz przejmować się niczym.
- Sam powiedziałeś, że zasługuję na prawdę – w niebieskich oczach kobiety pojawiły się pierwsze łzy. Zamierzała rzucić się w stronę auta i odjechać stąd jak najszybciej, jednak gdy chciała uciec, nie mogła się ruszyć. - Proszę... Wypuść mnie! – zaczęła błagać. – Nie chcę umierać!
- Ci... Spokojnie - położył jej dłoń na policzku, kciukiem ocierając cieknące łzy. - Chciałbym cię wypuścić, ale widzisz... Jestem naprawdę, naprawdę głodny. Odbyłem bardzo długą podróż i…
- Proszę... Błagam! – przerwała mu, wciąż usilnie starając się przekonać go, aby pozwolił jej odejść, choć sama nie bardzo wierzyła, że ją wypuści.
Szatyn westchnął. Ponownie spojrzał jej w oczy i pokręcił delikatnie głową.
- Okej... Idź. Uciekaj! - ostatnie słowo powiedział głośniej.
Dziewczyna z nadzieją pobiegła do samochodu, chwyciła za drzwi i spojrzała w miejsce, gdzie przed chwilą stała razem z tajemniczym chłopakiem, którego... Już tam nie było. Odwróciła głowę i natychmiast tego pożałowała. Tuż przed nią stał brązowowłosy z twarzą zupełnie nieprzypominającą ludzkiej. Białka jego oczu przybrały ciemnoczerwony, niemal czarny, kolor, a pod nimi rozciągały się ciemne, nierówne, przerażające linie. Z uchylonych w uśmiechu ust prezentowały się białe, ostre jak brzytwa kły. Ostatnią rzeczą jaką dziewczyna zobaczyła, była chęć mordu w spojrzeniu szatyna. Krzyknęła i poczuła jak jego zęby przebijają jej skórę na szyi. Kiedy mężczyzna poczuł na języku słodki smak krwi, wgryzł się jeszcze głębiej i zaczął pić. Nie spieszył się, choć wiedział, że sprawia to blondynce ogromny ból. Lubił to. Rozkoszował się każdą kropelką jej krwi...

Zadowolony spojrzał na swoje dzieło. Z pozoru wszystko wyglądało na zwykły wypadek. Dziewczyna jechała trochę za szybko, straciła panowanie nad pojazdem i wjechała w drzewo, które złamało się i spadło na dach samochodu. Zadbał nawet o rozbitą głowę, pozdzieraną skórę i kilka połamanych kości. Już widział te nagłówki w gazetach... "Tragiczny wypadek na drodze nr 6. Młoda dziewczyna nie żyje!".
Uśmiechnął się i odszedł w kierunku niewielkiego miasteczka. Widząc w oddali zabudowania, spojrzał na drewnianą tablicę:


"Witamy w Mystic Falls".

13 komentarzy:

  1. Hejka, przybywam z pytaniem czy mogę pobrać szablon z graphicpoison który ty masz na blogu.

    Canary xoxoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej super opowiadanie mam jednak nadzieję,że Elena będzie z Klausem uwielniam tą parę mam też nadzieję,że Stefan zabiję Carolinne nie lubię jej i mam nadzieję,że nie przemienisz jej w wampira a co do Klausa i Eleny to moja ulubiona para jestem ciekawa czy Elena była spokrewniona z tą dzewczyną pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za miły komentarz :) Przykro mi ale Elena i Klaus nie będą razem.
      Pozdrawiam
      xoxo

      Usuń
  3. Cześć, wpadłam bo zobaczyłam, że piszesz o vampire diaries. To naprawdę fajnie, ponieważ mogę poczytać coś nowego o mało pisanej parze, jakim jest stelena oraz coś o moim serduszku - klaroline. Prolog ciekawi, ale ja bym wyjustowała cały tekst, wtedy wygląda to bardziej estetycznie ((:
    Jeśli piszesz już "20-letnia" to chyba lepiej będzie, gdy napiszesz "dwudziestoletnia". Wiem, że nie jestem najlepszą osobą do wytykania błędów, bo nie mam takiej styczności z językiem polskim na co dzień, ale u mnie, w Norwegii, właśnie piszą w ten sposób i to samo, jest chyba w Polse. Ale nie jestem pewna... zresztą nie ważne. Zrobisz tak jak uważasz.
    Jestem ciekawa co dalej, czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam,
    elose
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za rady oraz miły komentarz (:
      Pozdrawiam
      xoxo

      Usuń
  4. Jej! W końcu jakiś blog o mojej kochanej Stelenie <3 #StelenaForever
    Do tego jeszcze Klaroline <3 #KlarolineMyLove
    Tak w ogóle cudowny szablon ;)
    Prolog bardzo mnie zaciekawił i już nie mogę się do czekać pierwszego rozdziału ;D A ten wampir co zabił to jest Stefan czy Niklaus?
    Pozdrawiam ;***
    xoxoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz ;) Cieszę się, że szablon ci się podoba <3 Ten wampir to był Stefan ;D
      Pozdrawiam
      xoxo

      Usuń
  5. Wpadłam na twojego bloga przez GP i bardzo mi się podoba ;)
    Prolog bardzo mnie zaciekawił i chcę już kolejny post :D
    Pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz ;D
      Pozdrawiam
      xoxo

      Usuń
  6. Cześć!
    Na początku muszę wspomnieć o tym niesamowitym szablonie! Ależ mnie zachwycił! *.*
    Co do prologu, bardzo ciekawy i już nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału. Pozostaje mi w takim razie tylko czekać :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    http://madeline-dean.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że szablon ci się podoba i dziękuję za komentarz :D
      Również pozdrawiam i postaram się jak najszybciej odwiedzić twojego bloga <3
      xoxo

      Usuń
  7. Na wstępie muszę Ci powiedzieć, że Twój blog "znam" od momentu wrzucenia przez dziewczyny z GraphicPoison zamówionego nań szablonu. Z racji braku czasu raczej się tu nie pojawiałam, ale jako że mamy wakacje - czas nadrobić straty.
    Zacznę od tego, że przyjemnością było czytanie tego prologu. Piszesz bardzo... jasno? Jeśli można to tak nazwać. Wszystko, co dzieje się w tekście, widzę przed oczyma. Świetna robota!
    Nie wiem dlaczego, ale Ericę wyobraziłam sobie jako ciemnoskórą, nie za wysoką dziewczynę w sprężynkach na głowie. Samego Stefana w wersji Rozpruwacza kocham! Jest zdecydowanie lepszy niż ten dobry, kochany Stefcio, który zawsze służy pomocą. Sam fakt, że podjęłaś się pisania o nim w takiej formie gwarantuje, że zostanę tutaj na dłużej.
    Mogłabym oczywiście wychwalać Cię dłużej, ale zrobię to w komentarzach pod następnymi rozdziałami.
    Zatem zabieram się do czytania!

    Pozdrawiam, Sight :)
    www.list-na-zgode.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń