niedziela, 17 lipca 2016

003

Wpadli do mieszkania, zatrzasnęli za sobą drzwi i oboje osunęli się na ziemię, dysząc ciężko. Ze względu na policję, która za żadną cholerę nie chciała dać im spokoju, samochód zostawili kilka przecznic dalej, a do kamienicy dostać musieli się na piechotę.
- Damon – zaczęła blondynka podnosząc się lekko i obserwując dokładnie jego reakcję. Otworzył jedno oko i mruknął niewyraźnie pod nosem, kiedy ona bawiła się suwakiem jego skórzanej kurtki. – Czy nie mieliśmy czegoś dokończyć? – zapytała, starając się unikać jego spojrzenia tak długo, jak tylko było to możliwe.
Chłopak poruszył się gwałtownie i nim się zorientowała, o co właściwie chodziło, przerzucił dziewczynę tak, że siedziała okrakiem na jego udach.
- Już myślałem, że zapomniałaś – mruknął, zaraz po tym przyciskając swoje usta do ust Emmy. Uśmiechnęła się przez pocałunek, dając mu tym samym znacznie większe pole do popisu. Jego język natychmiast znalazł się na jej podniebieniu, sprawiając, że z gardła blondynki mimowolnie wyrywały się pojedyncze jęki.
Oderwali się od siebie na chwilę tylko po to, by przeciągnąć przez głowy swoje koszulki. Pisnęła, gdy Damon uniósł ją z ziemi. Bez cienia wahania skierował się do sypialni, po drodze zrzucając zarówno swoje, jak i jej buty, i równie pewnie ułożył dziewczynę na łóżku, zawisając nad nią i ponownie łącząc ze sobą ich wargi.
Podczas gdy jego dłonie sunęły niespiesznie po ciele Emmy, wywołując przy tym cholernie przyjemne ciarki, jej od razu skierowały się do rozporka jego jeansów. Szarpnęła za jego spodnie dokładnie w tym samym momencie, kiedy on odpiął jej stanik. Znów wstał, by wyciągnąć z kieszeni portfel, rzucić go na łóżko i na dobre pozbyć się spodni, a kiedy ponownie znalazł się przy niej, swoje pocałunki ulokował na jej dekolcie. Wplotła palce w jego włosy tak szybko, jak jego usta znalazły się na piersi niebieskookiej, a język zatoczył boleśnie powolne kółko na sutku.
- Spokojnie, skarbie – mruknął, podnosząc głowę. – Dopiero zaczynamy.
Słysząc jego słowa, swoją dłoń od razu skierowała w dół swojego ciała i zaczęła szarpać się z guzikiem, który za żadną cholerę nie chciał ustąpić, dopóki nie pomógł jej Salvatore. Ściągnął z niej jeansy wraz z bielizną i przez dobre kilka sekund stał w miejscu, wręcz pożerając ją wzrokiem, a kiedy wreszcie się napatrzył, pozbył się swoich bokserek.
I kiedy już miał wrócić z powrotem na łóżko, ona poderwała się z miejsca, w jednej chwili lądując przed nim na kolanach. Szczerze, nie miała pojęcia, co robić i zapewne zdradzały ją obfite rumieńce na policzkach, jednak zdziwienie na jego twarzy było bezcenne.
- Emma, ty chyba nie... - zaczął, jednak przerwał w połowie, kiedy z dumnym uśmiechem na twarzy, wzięła go do ust. Przejechała językiem po całej jego długości i nie mogła na niego nie spojrzeć, gdy usłyszała niski jęk. Pochylił głowę, sprawiając, że włosy opadły wokół niej i zmrużył oczy, na tyle, by nadal móc na nią patrzeć. Uniosła brwi, zerkając na niego z dołu i zasysając policzki. Chłopak zacisnął palce na blond włosach dziewczyny i przez chwilę była pewna, że zaraz pchnie biodrami, wywołując u niej ten nieszczęsny odruch wymiotny, jednak zupełnie na przekór jej myślom, on odciągnął blondynkę od siebie i uniósł jej głowę tak, bym patrzyła wprost na jego twarz.
- Może kiedyś to skończysz, może – powiedział przedłużając ostatnie słowo oraz chwytając Emmę za ramię i podnosząc ją w górę. Odgarnął jej włosy i nachylił się lekko, składając pocałunek na szyi niebieskookiej piękności. Oplotła jego szyję ramionami, gdy zaczął delikatnie przygryzać jej skórę. Nie mogła powstrzymać kolejnych jęków i tak na dobrą sprawę, wcale tego nie chciała, czując, że przez nie starał się coraz bardziej.
Powietrze robiło się coraz gęstsze, do tego stopnia, że przez chwilę nie mogła złapać oddechu. Brunet po raz kolejny ją podniósł, oplótł jej nogi wokół swojego pasa, po czym cofnął się o kilka kroków i usiadł na łóżku z Emmą na kolanach. Sięgnął po portfel, pozostawiony na pościeli, wyciągnął z niego niewielką paczuszkę, rzucił go gdzieś na bok, po czym rozerwał folię i jednym ruchem naciągnął gumkę na swoje przyrodzenie.
Uniósł lekko biodra dziewczyny i po chwili wypełnił ją całą. Jej jęk po raz kolejny przeciął powietrze, kiedy przyjemny dreszcz po raz kolejny rozszedł się po ciele blondynki. Oparła głowę o jego ramię, zasłaniając się włosami i dysząc ciężko, desperacko starając się złapać powietrze.
- Wcale nie jesteś taka ciasna – mruknął, zaciskając palce na jej pośladkach i po raz kolejny poruszając biodrami panny Haar. Nie chcąc jednak przerzucać na niego całej roboty, już po chwili dziewczyna przejęła większość inicjatywy, co chwilę unosząc się lekko lub zataczając miednicą koła.
- Jezu, skończmy z zabawą – warknął chłopak, wyszedł z niej i nim się zorientowała, leżała pod nim. Ukląkł przede nią, rozplątał nogi blondynki ze swojego pasa, ułożył luźno po obu stronach swojego ciała, po czym wbił się w dziewczynę jednym, płynnym ruchem. Zgięła kolana, starając się złączyć nogi, jednak jedyne, co w ten sposób osiągnęła, to jego niezbyt przychylne spojrzenie.
Przyspieszył tempo, nachylając się nad Emmą i prowadząc swoje pocałunki od jej obojczyków do piersi. Splótł ich dłonie razem, kiedy ona jęczała jego imię, nie do końca świadoma całej sytuacji. Krew buzowała w jej żyłach, a puls skakał z każdym pchnięciem. Wiła się, nie mogąc wytrzymać ani chwili w jednej pozycji.
Na chwilę zwolnił ruchy by raz jeszcze przyspieszyć, wyrywając z jej ust kolejne jęki wymieszane z przekleństwami. Powoli zaczynało jej się kręcić w głowie, przyjemność była nie do opisania i nie mogła nawet określić, co właściwie wtedy się ze nią działo. Szumiało jej w uszach do tego stopnia, że nie była w stanie powiedzieć, co przez tą chwilę działo się wokół niej. Ba! Nie wiedziała nawet, co działo się z nią, bo skupiła się tylko i wyłącznie na euforii, którą wywołał w jej ciele chłopak.
Wystarczyło jeszcze kilka pchnięć, by doszła w tym samym czasie, w którym on spuścił się do prezerwatywy. Natychmiast spowolnił swoje ruchy, by po chwili przewrócić ich na bok i opaść obok niej, przytrzymując ją przy swoim nagim ciele. Dyszeli tak samo, jak po przebiegnięciu tych kilku dzielnic. Starając się unormować ich niespokojne oddechy żadne z nich się nie odzywało, najwyraźniej nadal nie mogąc dojść do siebie. Zresztą, nic dziwnego.
Poczuła, jak chłopak złożył pocałunek na jej blond włosach, po czym wysunął się z niej, pozostawiając dziewczynę z tą nieprzyjemną pustką w środku. Burknęła coś pod nosem, wyraźnie niezadowolona, po czym odwróciłam się, by zobaczyć, jak podchodzi do kosza, wyrzuca zużytą gumkę i zgarniając po drodze telefon, pozostawiony gdzieś na podłodze, wraca do łóżka.
Uśmiechnęła się lekko, gdy ponownie przyciągnął ją do siebie i okrył ich kołdrą, która jakimś cudem znalazła się na ziemi.
- Podobało ci się? – spytał Damon, ściskając jej talię jeszcze mocniej. O ile to w ogóle możliwe. Uniosła głowę, by spojrzeć na niego i po raz kolejny połączyć razem ich usta.
- Oczywiście, że tak. Co za głupie pytanie – zaśmiała się, gdy w końcu się od siebie oderwali. Położyła głowę na poduszce, zamykając oczy, mimo że wcale nie chciała spać. Owszem, była zmęczona, jednak naprawdę pragnęła zatrzymać tą chwilę najdłużej, jak tylko się dało.
- To dobrze… – zaczął chłopak, muskając wargami skroń Emmy. – Bo będzie to ostatnia rzecz jaką doświadczysz w swoim marnym życiu. – dodał po czym wbił się kłami w jej szyję rozkoszując się smakiem krwi. Dziewczyna jeszcze chwilę się broniła, ale nie miała wystarczająco dużo siły. Leżała bezwładnie na łóżku po chwili tracąc przytomność.

Klaus uśmiechnięty od ucha do ucha siedział już na kanapie w domu Carterów. Naprzeciwko niego siedzieli jego kuzyni. Matthew zawsze gościł go najmilej ze wszystkich, natomiast Kevin patrzył na niego nieco podejrzliwie. Owszem lubił go, ale starszego Cartera nurtowało pytanie: Co podkusiło go do przyjazdu tutaj? Nigdy nie lubił Mystic Falls. Coś musiało być na rzeczy. Klaus jednak starał się tym nie przejmować. Słysząc czyjeś kroki chłopacy odwrócili się i spojrzeli w tamtą stronę. Stała tam Rose jak zawsze uśmiechnięta na widok Mikaelson’a. Nikalus wstał z kanapy i rozłożył ramiona w które natychmiast wpadła szatynka.
- Chcesz coś do picia? – zapytała dziewczyna kiedy już się od siebie odsunęli. Kiedy zamierzał odpowiedzieć na pytanie, przerwały mu kolejne kroki. Zerknął na schody i stały tam jeszcze dwie dziewczyny. Jedna była blondynką, a druga sobowtórem Katherine, którego od dawna szukał. Był zdziwiony i to bardzo. Nie sądził, że spotka ją już dzisiaj. Przyjrzał się jej uważnie. Spokojnie mógł stwierdzić, że są prawie identyczne. Jedynie co je różniło to styl i włosy. Katherine ma loki, a ta dziewczyna miała proste włosy.
- Mam ochotę na Burbon – odpowiedział po chwili milczenie z niespodziewaną chrypą w głosie. Rose od razu skierowała się w stronę kuchni. Mikaelson natomiast podszedł do dwóch dziewczyn stojących na ostatnim schodku. Najpierw wyciągnął rękę do wysokiej blondynki o niebiesko-zielonych oczach i sięgających jej do ramion kręconych blond włosach.
- Klaus – powiedział to z delikatnym uśmiechem na twarzy cały czas patrząc jej w oczy. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i uścisnęła jego dłoń.
- Caroline – mówiła tak cicho, że gdyby nie wampirzy słuch, Klaus w ogóle by jej nie usłyszał. Kto by pomyślał, że tak wygadana dziewczyna jak Caroline pewnego dnia może zapomnieć języka. Chcąc nie chcąc podszedł do szatynki, czyli jego celu. Przedstawił się, ale już nie tak miło. Jego głos był nieco szorstki, ale dziewczyna wcale nie zwróciła na to uwagi.
- Elena – powiedziała to pewniejszym głosem niż Caroline. Wiedziałem, że zaczyna się na literę „E”, pomyślał Klaus i dumny wrócił na kanapę na którą również usiadły pozostałe dwie dziewczyny. W salonie panowała gęsta atmosfera, którą natychmiast przegnała Rose. Wparowała do pomieszczenia robiąc trochę hałasu, bo kim by była gdyby czegoś nie potłukła. W tym wypadku była to lampa, która przy okazji zahaczyła o ramkę ze zdjęciem. Panna Carter nie zważając na stratę podeszła do stołu i postawiła Burbon oraz szklanki, a następnie każdemu polała. Każdy się trochę napił i zaczęli rozmawiać o wszystkim i o niczym. Natomiast poziom alkoholu we krwi zwiększał się coraz bardziej, bo jak wiadomo na jednej butelce trunku się nie skończyło.

Niebieskooki brunet po udanym wyścigu, seksie i przekąsce zadowolony z siebie postanowił wrócić do Mystic Falls. W Nowym Orleanie na pewno już go szukają. Emma Haar – piękna blondynka o niebieskich oczach i seksowna jak diabli. Może gdyby nie była łowczynią to dłużej by się nią zabawił. Choć musi przyznać, że nigdy nie słyszał o łowcy, który dał się omamić swojej zwierzynie. Nagle ni stąd ni zowąd przed jego oczami pojawiła leżąca postać. Nie zdążyłby już zahamować więc skręcił w lewo przy okazji zderzając się z drzewem. Wysiadł z samochodu i trzasnął drzwiczkami.
- Kurwa! – zaklął pod nosem widząc wgniecioną maskę swojego nowego Mustanga Shelby. 
Nie mogłem skręcić w prawo? Tam przynajmniej nie było drzewa, pomyślał i pewnym krokiem podszedł do chłopaka leżącego na drodze. Przyjrzał mu się i już wiedział, że był to Stefan – jego młodszy i głupszy brat. Został przebity kawałkiem drewna i miał skręcony kark. Nieźle…
Mimo, że Damon nie był teraz w najlepszych stosunkach ze Stefanem postanowił mu pomóc. W końcu rodzina. Podniósł młodszego Salvatore i położył go na tylne siedzenia swojego uszkodzonego samochodu. Następnie usiadł na miejsce kierowcy i powoli włączał wsteczny, by po chwili wjechać znów na drogę wiodącą do Mystic Falls. Jak już dojadą na miejsce to pierwsze co zrobi to zamknie brata w piwnicy, a dokładniej w pomieszczeniu z werbeną. Jednak cały czas nasuwa mu się pytanie: Kto to zrobił?


Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale za nic nie chciało mi się pisać rozdziału. Myślałam, że jak nadejdą wakacje to wena przyjdzie i będę dużo pisała, ale tak nie jest. Mam ogromnego lenia. Mimo wszystko w końcu coś wyskrobałam, ale nawet nie miałam ochoty sprawdzać. Wgl sorry za tę scenę +18, ale tak jakoś wyszło. Dziękuję za komentarze pod ostatnim rozdziałem. Nadal nie wierzę, że ktoś czyta te wypociny. Pozdrawiam was i życzę udanych wakacji! (późno, ale przynajmniej napisałam xD)

9 komentarzy:

  1. Dobry wieczór!
    Jedno wielkie WOW!
    Ta scena +18 - również WOW!
    Czyżby Klaus miał niecne zamiary co do Eleny? :)
    Ogólnie rozdział dobry, szybko się go czytało. Pierwszy raz trafiłam na tak długi opis sceny erotycznej :D Nie powiem, że mi się nie podobało. Wręcz przeciwnie :D
    Czekam na kolejny rozdział!
    Pozdrawiam, życzę dużo weny jak i wiele czasu na pisanie!
    Eunice!

    [ http://madeline-dean.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję,że Klaus przekona się do Eleny martwi mnie to,że jest dla niej taki oschły za mało Stefana chociaż go nie lubię i chcę by Elena była z Klausem to jestem ciekawa co teraz zrobi szkoda mi tej dzewczyny którą zabił Damon nie zmieniaj jej w wampira niech pozostanie martwa pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. O jacie!
    Mega pozytywne zaskoczenie. :D Nigdy nie czytałam takiego opisu erotycznej sceny.. :D dobrze ją opisałaś :)
    Szkoda tej dziewczyny, w sumie mogła by ona być duchem, który będzie prześladował Damon'a. hah to by było ciekawe ;)
    A co do Klaus'a, sama nie wiem czy go lubię czy nie (niezdecydowana ja)
    Ogólnie rozdział mi się spodobał. ;)
    Czekam na next. ;)
    Pozdrawiam cieplutko na te deszczowe dni(przynajmniej u mnie)

    yourlast-caroline.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Łooo... super ero scena. Ten Damon taki awwwww! Ja chcę Klaroline <3
    Czekam na next !

    OdpowiedzUsuń
  5. Heeej! Zaglądałam i zaglądałam i w końcu wpadłam na nowość! Mega mi się czyta to co tworzysz. I pewnie tak jak każdy zatrzymam się na scenie erotycznej... boshe! Cudna! Mmm jak ja bym tak chciała, no powiem Ci, że potrafisz wywołać naprawdę różne u mnie, dziękuje za to :)

    I mam zaszczyt zaprosić do siebie na nowy rozdział http://kryminalne-opowiesci.blogspot.com/ :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę, nie wiem dlaczego dopiero teraz komentuję. Strasznie Cię przepraszam, gdzieś mi umknął ten rozdział :<
    Scena seksu - świetna! Mega się cieszę, że sprawy nazywasz po imieniu i nie stosujesz jakichś dziwnych cenzur w trakcie. To mnie zwykle wkurza - jak ludzie już chcą pisać sceny erotyczne, to niech to faktycznie robią, a nie bawią się w kotka i myszkę, sprawę opisując tak, jakby miał to przeczytać dziesięciolatek. Ty tego nie robisz, prosto, zwinnie i na temat, co jest super. :D
    A, no i najważniejsze - nie zapomniałaś o tak ważnej rzeczy jak gumki! Przeważnie w takich tekstach mężczyzna nawet się tym nie zainteresuje, nawet nie spyta, czy dziewczyna bierze tabletki albo coś. No i tak się zawsze zastanawiam co się później dzieje, bo to często sprawa niewyjaśniona. :D
    Ogólnie rozdział świetny, czytało się mega przyjemnie.
    Czekam na więcej! Dużo weny!
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże kocham cię i to opowiadanie, już myślałam że jestem jedyną fanką Steleny, a tu takie boom xd. Dla takiego odpowiadania warto czekać miesiąc czy więcej.
    Życzę dużo weny i świetnych pomysłów Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć :). Szczerze, rzadko kiedy czytam opowiadania, gdzie jest dużo nowych postaci wymieszanych z serialowymi. Jednak u Ciebie jakoś tego nie wyczuwam, nawet mi pasuje. Zapowiada się bardzo fajnie. Wciąga i nie daj sobie wmówić, że rozdziały są nudne. Zaskakujesz,scena erotyczna i to na początku rozdziału- wooow, (pozytywne wow). Troszkę szkoda, że Care jest człowiekiem, ale jeśli ma być coś między nią a Klausem to wszystko mi jedno. Cieszę się też że steleny,nie jestem fanką Eleny gdy stała się wampirem. No i czekam na nowy rozdział. Pozdrawiam i życzę weny :)
    Ps. Zapraszam do siebie, dopiero zaczynam
    http://vampireandoriginals.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  9. To. Jest. Świetne.
    Kiedy następny post?
    Kot Nocy

    OdpowiedzUsuń